Andrzej Kramarz PĘTLE / LOOPS
PĘTLE / LOOPS
Galeria Refleksy
ul. Narbutta 40 lok. 21, Warszawa
22 czerwca-17 lipca 2011 r.
śr.-pt. 15.00-19.00 / sob.-nd. 12.00-17.00
***
Podobnie jak w swoich poprzednich projektach - „Rzeczach" czy „Domu" - także w "Pętlach" Andrzej Kramarz stawia pytania o związki człowieka z przestrzenią, z konkretnymi osobami, przedmiotami. Tym razem jednak to siebie samego fotograf poddaje obserwacji. Zatrzymuje się w miejscu i zdaje się pytać: Kim jestem, gdy wracam do rodzinnego miasta? Kim staję się, mieszkając zagranicą? I co właściwie znaczy „być u siebie", „być sobą"?
"Pętle" - to osobista historia, która tak naprawdę dotyczy każdego z nas. Zdjęcia niczym soczewka skupiają wszystko to, co tworzy nasz prywatny świat.


Andrzej Kramarz "Pętle"
***
Dotyk.
Walizka. Dom.
Pamięć - temat powracający niczym natręctwo.
Zdjęcia nieznanego dopiero służą budowaniu pamięci. Oko błądzi: rejestruje, ale nie rozumie jeszcze tego, na co patrzy. Prostokąty pól, zakola rzek, linie brzegów to anonimowa geometria przestrzeni. Bierzemy w posiadanie widok, ale czy pojmujemy sens? Obrazy outside to nieme impresje. Dopiero zdjęcia przestrzeni bliskiej rozbrzmiewają głosem konkretnych historii: każą szukać znaczeń zapisanych w osobistych przedmiotach, dopisywać życiorysy sportretowanych osób. To rewizja tego, co było, i próba nazwania tego, co trwa - stan jakby w przejściu, gdzieś pomiędzy dotykalnością rzeczy a niewyraźnym konturem wspomnień.
Złuszczony negatyw. Zmarszczki.
Uschnięty kaktus.
Czas stanowi wyraźną oś życia. W czas wpisana jest zmiana: przecież co dzień wszystko kładzie się cieniem na ziemi. Czy fotografia może coś zatrzymać?
Ciało. Kamyk.
Łóżko. Chleb.
Spotkanie zostawia ślad w pamięci. Twarze, sytuacje, emocje wracają wywołane jakimś zapachem, nową znajomością, nieoczekiwanym odkryciem na strychu rodzinnego domu. Rodzą się skojarzenia: rzeczy zwykłe niegdyś zlekceważone zyskują nową wartość, kontakt z kimś, wydawałoby się przypadkowym, staje się ważny.
Piasek.
Z podróży nigdy nie wracamy tacy sami: coś wytrzepujemy, bo niechciane, coś przechowujemy (także głęboko w sobie). Pytanie - dokąd wracamy, do kogo? I co zostawiamy za sobą? Język wikła nas w znaczeniową pułapkę... Bo powrót to nie zwykły przyjazd. Wracamy do miejsc znanych i bezpiecznych, w których choć przez chwilę poczuliśmy się jak u siebie. Pętle to nie opowieść o byciu w drodze. To opowieść o zamieszkiwaniu.
Tekst: Ewelina Lasota


